Maj 2022

Nie wypada, mieszkając w Austrii, unikać podjazdów. Co więcej, ja bardzo podjazdy lubię. Nic tak nie wycisza i wprowadza niemal w stan medytacyjny jak powolna wspinaczka rowerem pod górę. Nie chodzi o to, by robić to szybko (no dobra, troszeczkę, na ile forma pozwala), ale by miarową kadencją przesuwać się metr za metrem ku górze, walcząc z własną słabością, grawitacją, upałem, oddechem i czym tam jeszcze, aż się wjedzie. Żaden problem chyba nie jest na tyle ważny, by o nim rozmyślać kiedy jest solidna podgórka. Liczy się tylko by jechać.

Wykorzystując tegoroczne majowe lato – temperatury od dwóch tygodni oscylują wkoło 28-30 stopni – plany na rower pchają się jeden za drugim. Mam pewien ambitny plan wycieczki, który wymaga sporych przygotowań, więc staram się jeździć różne trasy, w tym koniecznie takie ze sporymi (jak na moje 40+) przewyższeniami.

Całkiem niedawno organizowano w okolicy Villach amatorski wyścig Tour de Karntner, a ja postanowiłem nieco przerobić niektóre z etapów i sobie nimi przejechać. Dziś padło na pętlę Villach – Radenthein – Bad Kleinkirchheim – Arriach -Villach, blisko 100km z około 1200m przewyższeń.

Trasę z Villach do Radenthein już wielokrotnie jechałem i nawet opisałem; jest ona całkiem przyjemna, lekko wznosząca, po drodze mija się malownicze jeziora Afritz i Feld, by w samym Radentheim rozpocząć pierwszą z dwóch wspinaczek, które zawiera dzisiejsza trasa.

Zjazd do Feldsee

To do dzieła – na długości około 10km 750 mnpm zamienia na 1102mnpm. Miejscami nachylenie dochodzi do 16%, ale są to bardzo krótkie odcinki. Wspinaczka ta zajęła mi jakieś 40 minut i nie zaliczyłbym jej do jakoś szczególnie ciężkich. Po drodze, rzecz jasna, piękne widoki na dolinę, a na górze można podziwiać szczyty otaczające znany kurort narciarsko – letni Bad Kleinkirchheim.

Bad Kleinkirchheim poza możliwościami mnóstwa wycieczek górskich oferuje także liczne atrakcje, takie jak: spore pole golfowe, aquapark Römerbad, zjeżdżalnie letnich sanek, traile zjazdowe dla rowerów górskich itp. Myślę, że to bardzo ciekawa miejscówka na urlop z dziećmi.

Sama droga podjazdowa może trochę mniej przyjemna, ponieważ jedzie nią sporo aut, w tym autobusów, a nie należy ona do szczególnie szerokich, miejscami jest wręcz niebezpiecznie wąska. Większość ruchu dociera tylko do Bad Kl., i jak już się tam wyjedzie, jest dużo spokojniej.

Mniej więcej na wysokości znajdującego się za miastem pola golfowego zaczyna się biegnąca wzdłuż drogi trasa rowerowa i można nią dojechać aż do Feldkirchen. Tego dnia było bardzo pusto i jechało się wyjątkowo miło. Zjazd jest łagodny, aż do Gnesau, gdzie droga zaczyna naprawdę lecieć w dół, serpentyną i dalej prosto aż do Winklern, w którym z głównej drogi skręca się w stronę Arriach, i gdzie zaczyna się druga wspinaczka.

Ta jest nieco trudniejsza, ale za to cudownie spokojna. Tą drogą prawie nic nie jeździ, jest cisza i spokój.

Trasa do Arraich

Wkoło wszystko tylko bzyczy, śpiewa i trejkocze, a nieco dalej jedzie się wzdłuż rzeczki, która przyjemnie szumi i odgania złe myśli o odpoczynku.

Rzeczka Teuchebach

Po drodze kilka ostrzejszych podjazdów, znów wraca się na ponad 1000mnpm, dają też o sobie znać zrobione już kilometry. Jechałem już kilka razy tą trasą w przeciwnym kierunku, więc mniej więcej pamiętałem, „że jeszcze tylko trochę” i z wywieszonym jęzorem dałem radę wjechać. Potem już z górki jedzie się niemal do samego Villach. Droga prowadzi przez dość odludną okolicę, ale znajdzie się tam parę pensjonatów czy agroturystyk, ze względu na to, że droga jedzie przez Klösterle – jest tam czynny zimą wyciąg krzesełkowy na Gerlitzen. i właśnie z tego powodu co nieco tam oferty turystycznej

Po zjeździe z Arriach jedzie się już trasa biegnie drogą B98, tą samą, którą jechało się w przeciwnym kierunku. W okolicach Ossiachersee można na chwilę zatrzymać się i na przykład popatrzeć na lądujących paralotniarzy; przy ładnej pogodzie jest ich tam całe mnóstwo.

Cała trasa zajęła mi 4h15min, nieco ponad 90km.

Zdjęcie trasy z serwisu alpenverein.com