Sierpień 2021

Dobratsch (Dobrač) to góra niezwykła. Na pierwszy rzut oka wygląda na taką sobie – ot kolejny szczyt np Beskidów. Im bardziej jednak jej się przyglądać, albo im częściej ją odwiedzać tym bardziej ulega się jej czarowi. Miejscowi mówią na nią „Villacher Alm”, a ja mam to szczęście widzieć jej szczyt codziennie z balkonu. Dobratsch faktycznie góruje nad Villach.

To teraz trochę faktów: masyw leży pomiędzy dolinami rzek Drau (Drawa) i Gail (Zilja), które łączą się tuż za Villach. Nazwa pochodzi albo od słowa „dobra” albo „dob” czyli dąb. Tak czy owak, nazwa wskazuje na silne korzenie słoweńskie w tej okolicy, ale to temat na osobną opowieść. Szczyt leży na wysokości 2166 mnpm. Masyw ma około 17km długości i 6km szerokości. W latach sześćdziesiątych zbudowano asfaltową drogę, wjechać można na parking na około 1700 mnpm, resztę trzeba pokonać pieszo (również rowerem powyżej parkingu wjeżdżać nie wolno). Z innych ciekawostek, w 1348 roku miało miejsce silne trzęsienie ziemi, któremu południowa strona góry zawdzięcza tak strome skały – część góry oderwała się, zasypując przy okazji kilka wiosek.

Dobratsch od strony południowej

U podnóża góry znaleźć można gorące źródła (dzielnica Villach Warmbad), zimą można się kąpać w oczkach wodnych o temperaturze około 30C; woda je zasilająca ogrzewa się płynąc wewnątrz góry.
Z kolei częścią południową masywu wiedzie wyłożona kamieniem droga handlowa jeszcze z czasów rzymskich: Römerweg. Północna strona Dobratsch to miejscowość Bad Bleiberg, zabita deskami dziura, z atrakcją turystyczną Terra Mystica w miejscu średniowiecznych kopalni ołowiu i cynku. Wcześniej, zanim na Dobratsch zrobiono park narodowy i był na niej jeszcze ośrodek narciarski, wioska Bad Bleiberg tętniła życiem, ale dziś wygląda jakby czas tam się zatrzymał.

Można oczywiście wejść na Dobratsch bezpośrednio z Villach, ale to długa wędrówka; można wjechać rowerem (najszybsi około 1h, mnie zajęło 1h45m, ale to 17km z 1200m przewyższeń), tym razem wjechaliśmy autem na parking pod szczytem. Wjazd jest płatny, jakieś 20 eur od auta, ale dla posiadaczy Kartner Card jest on nieodpłatny. Jeśli ktoś w aucie takiej karty nie ma, wtedy opłata wynosi 5eur za każdą osobę bez karty. Można też wjechać autobusem, wtedy oczywiście nie płaci się dodatkowo. Po drodze znajduje się kilka atrakcyjnie widokowo położonych parkingów, gdzie warto choć raz się zatrzymać i popatrzeć. Stanowczo nie polecam odwiedzać Dobratsch w dwóch terminach wrześniowych – imprezy zlot Harleyowców w Faak i zlot fanów GTI, jak tu nazywa się wielbicieli tuningowanych aut. Dla większości z nich punktem obowiązkowym wycieczki jest wjazd na Dobratsch, kręcenie tam bączków, hałasowanie itp. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego im się to umożliwia, bo Dobratsch jest parkiem narodowym…

Po dość przydługim wstępie, pora na kwestie turystyczne. Auto zostawia się na parkingu Rosstratte, i stamtąd prowadzi kilka tras na szczyt. Wchodzi się z 1740 mnpn na 2166 mnpm, więc drogi jeszcze sporo. Ja osobiście polecam trawers stroną południową.

Widok na Villach i jeziora Ossiacher (po lewej) i Wörther (po prawej)

Zaraz za wejściem znajdziemy kilka tablic z historią geologiczną góry – warto poświęcić im parę chwil.
A już za chwilę droga idzie ostro, a nawet bardzo w górę.

Trasa na szczyt z parkinu, zdjęcie pochodzi z serwisu alpenvereinaktiv.com

Żeby móc pójść trawersem południowym w pewnym momencie należy zejść z głównej trasy w lewo i wspinać się na łąkę, którą widać na powyższej fotografii. Potem dochodzi się do wiaty z której jest super widok na pasmo Karawanken i Alpy Julijskie.

Wiata i widok na południe

Następnie droga nieco się obniża i idzie się południową częścią masywu. Trzeba być skupionym, bo oznaczenia nie są najlepsze i prowadzą w chaszcze kosodrzewin.

Południowy masyw i kosodrzewina
Za dużo kosodrzewin, za mało szlaku

Wreszcie znaleźliśmy właściwą drogę, ta zaś wystartowała ostro pod górę. Uważam, że droga tym szlakiem jest bardzo atrakcyjna, ale wymaga chociaż trochę kondycji ze względu na dość długie strome podejścia. Nie jest jednak aż tak źle – mój 9 latek dał radę bez problemu (żona marudziła).

Ostro pod górkę

Im wyżej, tym ciekawiej, zaczynają się też przepaście, nie są niebezpieczne, ale trzeba uważać.

Wysoko i stromo

Do samego szczytu nie ma już ani drzew, ani nawet kosodrzewiny. Droga jest mocno kamienista. Na górze Dobratsch znajduje się najwyżej ponoć położony w Austrii kościół oraz olbrzymi nadajnik telewizyjno – radiowy.

Widok na szczyt
Panorama południowa

Jest też opisana panorama szczytów, a nieco poniżej restauracja. Trasa powrotna wiodła drogą, którą zapewne dojeżdża zaopatrzenie; jest ona też częściej wybierana przez mniej zaprawionych turystów.
Z pewnością nie oferuje też tak ładnych widoków jak trawers południowy. Schodzi się nieco ponad godzinę.